poniedziałek, 11 marca 2013

Rynek. Grupa docelowa zielonego seniora.


Rynek.Grupa docelowa zielonego seniora.

Fajeczka, gołąbeczek, ławeczka, ogródeczek…

Dwie trzecie polskich górników odchodzi na emeryturę w wieku czterdziestu paru lat. W dodatku emerytury górnicze są dwa razy wyższe od przeciętnych. Czy skala tych przywilejów jest wciąż uzasadniona? Jan Dziadul
W sumie emerytów górniczych jest dziś około 202 tys. (pracujących – 170 tys.) ze średnią wieku 62 lata. W 2010 r. ZUS wyliczył, że koszt ich emerytur przekracza 8 mld zł. Na wszystkie świadczenia dla 5,25 mln polskich emerytów ZUS wydał 102 mld zł (bez mundurowych, prokuratorów i rolników). To oznacza, że 4 proc. emerytów górników wzięło ponad 8 proc. świadczeń. Chociaż składki górnicze są procentowo naliczane tak samo jak w innych zawodach (wnosi je sam górnik i jego pracodawca), to – oprócz stosunkowo wysokich zarobków; średnio ok. 6 tys. zł miesięcznie – na wysokość emerytury wpływają specjalne przeliczniki: dla każdego roku zatrudnienia 1,8 lub 1,5 (w zależności od stanowiska). Gdyby górnikom wyliczano emerytury tak jak innym pracującym w szkodliwych warunkach (emerytury pomostowe), ZUS na ich świadczenia wydawałby rocznie ok. 4 mld zł mniej.                                                                                                                                         Średnia górnicza emerytura w 2010 r. wynosiła 3,4 tys. zł (tyle ile wynosi obecnie średnia płaca brutto we wszystkich branżach). Dużo to czy w sam raz za 20–25-letnią pracę pod ziemią?                  Gdy w ubiegłorocznym exposé premier Tusk zapowiedział ograniczenie górniczych przywilejów, w związkach zawodowych zawrzało. Związkowcy ogłosili, że będą bronić górniczych praw ponad politycznymi podziałami, ramię w ramię, na ulicach stolicy – jak w 2005 r., a nawet ostrzej. Zastosujemy wariant grecki na polskiej ziemi! – wygrażał Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników. Groźby chyba poskutkowały, bo w skierowanym do konsultacji rządowym projekcie nowelizacji ustawy emerytalnej nie mówi się już o przedłużeniu lat pracy górnikom.                                                                                                                                                        – Dlatego Solidarność nie będzie, jak na razie, podrzucać węgla pod ten kocioł, bo nic nie wiemy o faktycznych zamiarach rządu – mówi Jarosław Grzesik, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność.Jego zdaniem rząd nie odważy się forsować zmian w powszechnych emeryturach (przeciwko którym Solidarność protestuje) i równocześnie iść na konfrontację z górnikami.                                                                                                                          – Wszyscy górnicy, którzy teraz pracują w kopalniach, mają zagwarantowaną emeryturę po 25 latach pracy. To ich prawo nabyte, czyli rzecz święta. A co z tymi, którzy dopiero będą podejmować pracę? – Nasz system emerytalny jest jednym z magnesów przyciągających do kopalń! Będziemy więc go bronić. W ubiegłym roku w Zakładzie Badań Ekonomicznych i Społecznych Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach przeprowadzono „Analizę socjologiczną poziomu przyzwolenia górników na wydłużenie wieku emerytalnego”. Ponad 92 proc. robotników i 74 proc. dozoru wypowiedziało się przeciwko jakimkolwiek zmianom. Ponad 83 proc. badanych uznało górniczy przywilej przechodzenia na wcześniejsze emerytury za społecznie sprawiedliwy. Korzenie polskich górniczych uprawnień emerytalnych sięgają jeszcze 1949 r., kiedy to uchwalono Kartę Górnika, obfitującą w wiele cennych przywilejów.
 Artem Merzlenko / PantherMedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz